Małe kroki, małe sukcesy – zauważ i świętuj

with Brak komentarzy

Kilka dni temu byłam świadkiem takiej sceny – małe dziecko wychodzi samo z wanny – chwyta się rączką umywalki, stawia stopy na krawędzi wanny, wyciąga nóżkę w dół, na stopień, staje na stopniu i radośnie krzyczy „hura”! Trochę mnie to zdziwiło, bo ten „wyczyn” zdarzył się po raz kolejny. Widocznie jednak mały poczuł się pewniej w nowo nabytej umiejętności i na tyle swobodnie, aby móc spojrzeć na to trochę „z boku”, dostrzec co zrobił oraz poczuć radość i satysfakcję. Radość z małego sukcesu.

Zastanowiło mnie to w kontekście postępowania dorosłych. Czy dostrzegamy swoje małe sukcesy? Cieszymy się z nich? Czy raczej ciągle jesteśmy niezadowoleni, bo wciąż chcemy być dalej, działać szybciej, mieć efekty już, teraz?

Obserwując dzieci doszłam do wniosku, że możemy się od nich uczyć; przynajmniej na polu wytrwałości, uważności i radości:

Robię to na czym mi zależy, małymi krokami, ale wytrwale.

Jeśli wiesz, dokąd chcesz dojść i systematycznie działasz, robiąc nawet z pozoru małe rzeczy, to wierz mi, że za 365 dni będziesz w zupełnie innym miejscu. A to dzięki metodzie małych kroków i regularności. A na pewno będziesz dalej, niż gdybyś nie robiła/ nie robił nic:)

Staram się być uważna

 To trudne, nawet bardzo trudne. Mózg chce być już o wiele dalej z „planem” czy tez listą zadań „to do”. Jednak… Warto wyhamować. Skupić się na tym, co tu i teraz. Jest szansa, że zrobię to dokładniej lub lepiej. Jest szansa, że nie przeoczę czegoś ważnego, jak choćby uśmiechu dziecka, czy jakiejś jego ważnej potrzeby. Być może wystarczy przez chwilę posłuchać / pomóc, a problem malucha zniknie i będę mogła wrócić do przerwanego zajęcia bez „ofiar” w postaci zlekceważonej potrzeby małego człowieka. A może właśnie trzeba postawić granicę i oddelegować dzieciarnię do taty. Uważność to także wrażliwość na swoje potrzeby. To dostrzeganie wagi małych kroków i zaistnienia małych sukcesów.

Świętuję małe sukcesy

… Bo dzięki temu życie ma smak. Bo to zwiększa motywację i dodaje mi sił do dalszej drogi. Bo gdy zatrzymam się chwilę i spojrzę wstecz – gdzie byłam choćby rok temu, a gdzie jestem teraz – widzę różnicę, widzę zmianę. Jest się z czego cieszyć:)